PROBLEM W PORÓWNYWANIU SPONSORINGU DO PROSTYTUCJI.

 

 

Prostytucja. To słowo, które często pojawia się, kiedy słyszymy krytykę wymierzoną w sponsoring. Feministki, grupy religijne i wiele innych osób chwyciły się kurczowo tego terminu, poświęcając całą uwagę na finansowy element układu, który niesie korzyści obydwu stronom. Wszyscy krytycy od razu przechodzą do wniosku, że ponieważ kwestia pieniędzy pojawia się w sytuacjach, gdzie pojawić może się również seks, cała koncepcja jest z góry niemoralna.

Niezależnie od tego, czy sponsoring przypomina „prostytucję”, czy nie, ten zużyty argument jest przestarzały i mało przydatny we współczesnym świecie. Nie tylko ignoruje ona niuanse i specyfikę świata sponsoringu, ale zakłada też, że w wśród ludzi ogólnie istnieją tylko dwa rodzaje intymnych związków: te, w których swój udział mają pieniądze i te, w których nie mają. W rzeczywistości wszystkie relacje międzyludzkie zawierają różne elementy dawania i przyjmowania. W XXI wieku tradycyjne rozróżnienia zanikają, szczególnie z uwagi na wzrastającą popularność internetowych serwisów randkowych, które oferują przestrzeń do kontaktu dla poszukujących przyjaźni i związków różnego typu.

Można powiedzieć, że na bardziej tradycyjnych platformach najważniejsze rozróżnienie dzieli uczestników na gości, którzy poszukują przypadkowego seksu oraz tych, którzy są zorientowani na poważne relacje, chcą budować długotrwałe związki z jasno określonym szczęśliwym końcem pod postacią domu, dzieci i świętego aktu małżeństwa. Pomiędzy tymi dwoma skrajnościami istnieje obszerny obszar o wielu odcieniach, w którym nawiązuje się znajomości nieokreślone żadnymi terminami.

Wielu mężczyzn uważa, że w przypadku randkowania o wiele łatwiej będzie im zapłacić za pożądany wynik, niż angażować się w czasochłonne negocjacje z niejednoznacznym rezultatem. Zaoferowanie jakiegoś podarunku, w zamian za uzyskanie tego, czego chcą i kiedy tego chcą, może być rozwiązaniem tańszym, niż proces uwodzenia, który sam w sobie kosztuje często sporo wysiłku.

Zjawisko układów typu Girlfriend Experience (GFE) jest przykładem rosnącego upodabniania się i przenikania platform dla poszukujących kontaktów seksualnych oraz miejsc skierowanych do osób zainteresowanych poważnym związkiem. Dla zewnętrznego obserwatora GFE wydaje się w praktyce identyczne z jakąkolwiek inną, tradycyjną randką, gwarantuje jednak, że „dziewczyna” będzie atrakcyjna, często nawet wyjątkowo, dobrze zadbana i po prostu chętna. Och, no i gdzieś podczas wieczornych rozrywek pojawi się również seks. A kobieta zostanie po wszystkim sowicie wynagrodzona. Ale poza tym, taka randka przypomina każdą inną: drinki, obiad, łakocie, atrakcje! Ekonomiści zastanawiają się nawet, dlaczego tak mało jest kobiet skłonnych zaangażować się w taki lukratywny model randkowy.

Kto wie, być może młode kobiety są mądrzejsze od tych ekonomistów. Kobiet posiadają coś wyjątkowego i cennego – a mężczyźni są gotowi dobrze za to zapłacić. Nazywa się to „kapitałem erotycznym”, to termin zaproponowany przez brytyjską socjolog Catherine Hakim, odnoszący się do nagromadzonej przez kobietę ilość intelektualnej, społecznej i seksualnej atrakcyjności. Każda kobieta może wykorzystywać te cechy na swoją korzyść we wszelkich możliwych kontekstach – od biura do sypialni. Bogactwo kobiecej estetyki nie odnosi się tylko do piękna i seksapilu. W rzeczywistości inteligentne i doświadczone kobiety o ogromnych umiejętnościach społecznych mogą zarobić więcej, niż ich najpiękniejsze konkurentki – dlatego właśnie takie sukcesy odnoszą na tym polu kulturalne studentki. Kobiecy seksapil to coś więcej niż tylko wygląd. To unikalny, wieloaspektowy zestaw osobowości kobiety, jej styl, dowcip, gracja, urok, poczucie humoru, umiejętności społeczne i zdolność do sprawiania, żeby inni czuli się w jej obecności swobodnie, wesoło i komfortowo. W sypialni może się to odnosić się do energii, erotycznej wyobraźni, przydatności, żartobliwości i wszystkich innych wspaniałych kobiecych cech, które sprawiają, że partner jest seksualnie zaspokojony.

Sugarbaby.pl pozwala młodej, zalotnej, energicznej kobiecie na pełne wykorzystanie jej erotycznego kapitału. Tutaj jest ona czymś więcej, niż tylko obiektem seksualnym – a jej Sponsor jest czymś więcej, niż bankomatem. Nazywanie sponsoringu prostytucją to redukowanie osób w niego zaangażowanych do jednowymiarowych stereotypów, podczas gdy życie jest znacznie bardziej skomplikowane i interesujące. Każdy związek ma własną formę waluty, czy to seksualnej, emocjonalnej, finansowej czy jeszcze innej.

Sam fakt, że praca sponsorowanej dziewczyny nie polega na tym, aby pielęgnować mężczyznę, gdy jest chory, prać mu skarpetki, gotować ulubiony obiad z jagnięciną lub rodzić mu dzieci (a ona sama nie oczekuje, że on skosi trawnik, przestanie oglądać pornografię lub pójdzie na terapię małżeńską) nie znaczy, że taka dziewczyna nie może kochać swojego sponsora, gdy jest razem z nim. I vice versa. To kwestia pewnej mentalności, która nikogo nie wiąże do drugiej osoby, dzięki czemu wszyscy są zadowoleni, co podtrzymuje też poczucie świeżości w sponsoringowym związku.

 

Autor: ADMIN ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *